|
To prawda, ale jestem młodym lekarzem, muszę się rozwijać - teraz kilka lat się przemęczę, potem może będzie łatwiej. Niestety takie jest wynagrodzenie młodego lekarza w Polsce przez pierwsze 3 lata specjalizacji i niewiele na to mogę poradzić. Moim pracodawcą jest minister zdrowia, to on ustala ile zarabiam, nie mogę tego negocjować osobiście z przełożonym. Też jest mi przykro, że po wielu latach nauki zarobię dokładnie 500zł/miesiąc, no ale z drugiej strony przynajmniej "stać mnie" na opiekunkę o ile to można tak nazwać - w końcu gdyby nie to, nie mogłabym urodzić dzieci albo musiałabym je zapuszkować w placówkach. Niestety mam zasadniczy problem - mieszkamy sami w tym mieście, nie mamy tu żadnej rodziny, ja sama zajmuję się dziećmi do późnych godzin wieczornych. Do tego dochodzi jeszcze nauka, zajmowanie się domem, zakupy, obiad, pranie, prasowanie, popołudniowe zajęcia z dzieciakami.... ech przepraszam, marudzę. Po prostu staram się znaleźć takie rozwiązanie, żeby nikogo nie skrzywdzić, ale tak jak Pani napisała, możliwe, że będę krzywdzić w ten sposób i siebie i moje dzieci. Już nie wiem jak z tego wybrnąć. Z drugiej strony oczekiwanie aż dzieci pójdą do szkoły/przedszkola wykasuje mnie z rynku pracy zupełnie, nie będzie mowy o powrocie, w tym zawodzie trzeba być stale na bieżąco. A dzieci też chorują, musiałabym i tak kogoś tu zatrudnić na czas chorób młodzieży, bo jak pisałam wyżej, instytuacja doraźnie proszonej o pomoc babci u nas nie funkcjonuje.
|