Opieka niani nad podopiecznym w szpitalu.

Forum » Niania a finanse domowe
No oczywiście że jest zasadnicza różnica w opiekowaniu się danym dzieckiem w domu i w szpitalu.Ja nie uważam żeby to było obowiązkiem opiekunki,to jest OBOWIĄZKIEM RODZICÓW.Proszę mi odpowiedzieć na proste przecież pytanie,dlaczego ja jako opiekunka mam się świadomie narażać na przywleczenie czegoś,jakiegoś paskudztwa ze szpitala? Jak wyląduję na chorobowym,to śmiem wątpić czy Rodzice zapłacą mi za czas nieprzepracowany z ich dzieckiem.A moi członkowie własnej Rodziny? Oni są dla mnie NAJWAŻNIEJSI!!!Jak i ich świadomie zarażę to ich pracodawcy nie będą faktem pójścia przez nich na L4 specjalnie zadowoleni,nie mówiąc już o tym że przez moją dobroć w stosunku do Rodziców dziecka,moja Rodzina na L4 straci 20% z wypłaty.Czy Rodziców dziecka wtedy to będzie interesowało? Dlatego troszczmy się o siebie,każdy z osobna,Rodzice dziecka o swoich członków Rodziny,ja o swoich.Tak będzie najzdrowiej.A jeśli dana Rodzina będzie robiła problem z zapłatą za dni nieprzepracowane z dzieckiem,ale nie z winy opiekunki,to wtedy niestety trzeba będzie się po przyjacielsku rozstać,jak kulturalni ludzie.Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.Trzeba postępować rozsądnie i świadomie nie narażać się na niedogodności tego świata. Elżbieta G. edytowała ten post 03.07.2010 20:16
03.07.2010 20:15

Elżbieta G.

Z takim podejściem to może się zastanów czy praca niani jest dla Ciebie odpowiednia ?
Dzieci bardzo często chorują na "różności" i jest większa możliwość złapania danej choroby niż w sklepie czy na ulicy ;P
03.07.2010 22:59
Jak najbardziej zgadzam sie .Wlasnie z tego powodu rozstalam sie z ,,rodzina''.Opieka nad dzieckiem w szpitalu ,jak i chodzenie z dzieckiem do lekarza jest obowiazkiem Rodzicow !.
04.07.2010 02:05

Maria .

Elżbieta G.

Z takim podejściem to może się zastanów czy praca niani jest dla Ciebie odpowiednia ?
Dzieci bardzo często chorują na "różności" i jest większa możliwość złapania danej choroby niż w sklepie czy na ulicy ;P

Praca z dziećmi jako opiekunka jest jak najbardziej dla mnie.Pracuję jako opiekunka już klika lat i Rodzice twierdzą że jak najbardziej się do tego nadaję,często uważają że mam do ich dzieci więcej cierpliwości od nich samych,że nigdy w życiu nie zaśpiewali by im tyle rozmaitych pioseneczek i nie wymyślili tyle fajnych zajęć.Po dzieciach którymi się opiekowałam i opiekuję najbardziej to zadowolenie widać.Zgadza się,że w przypadku kiedy dziecko jest chore to zajmuję się nim pod nieobecność Rodziców kiedy są w pracy,ale TYLKO I WYŁĄCZNIE W DOMU.Już pisałam że raz miałam sytuację i to na samym początku mojej współpracy z Rodziną,że dziecko wtedy 6-mcy było w szpitalu,ale to matka dziecka ze swoją matką-czyli babcią dziecka(a ma ich dwie) i to zamieszkałą w innym mieście,doglądały tam dziecka.To inteligentne osoby i uznały widocznie,że to ich obowiązek i powinność być tam przy dziecku,a nie mój.Zapewniam panie tu na tym forum,że gdyby,któraś z osób z Rodziny wpadła na taki "genialny" moim zdaniem pomysł-ODMÓWIŁABYM,nawet jakby miały mi podziękować za opiekę nad dzieckiem.Rodzina musi zdawać sobie sprawę i to wyraznie,co należy do kogo.Jakie obowiązki mają oni sami,a jakie opiekunka przyjęta do pracy.Nie wyobrażam sobie sytuacji że np.panie przedszkolanki,bądz te pracujące w żłobkach,dyżurują na zmianę z Rodzicami przy swoich wychowankach,kiedy te przebywają w szpitalu.No śmieszna sytuacja by się wytworzyła,przy takich cudacznych czyiś pomysłach.Ktoś tutaj pisał,że takie dyżury pań opiekunek stosują w prywatnych placówkach.Może dlatego że jak najkorzystniej chcą wypaść w oczach swoich klientów-czyli Rodziców,którzy zostawiają tam dobre pieniądze.Ja jestem ciepłą,serdeczną opiekunką,nigdy żadnemu dziecku nie zrobiłam krzywdy,rozumiem Rodziców,że czasami mogą się np.spóznić(nie kruszę o to kopii),ale mam prostą w życiu zasadę,która bardzo mi i nie tylko mi pomaga w życiu,a mianowicie" KOCHAJMY SIĘ JAK BRACIA,ALE LICZMY SIĘ JAK ŻYDZI.Przywołując żydów,nie myślę tu o wymiarze finansowym,tylko o tym że jak żyd będę się wzbraniała,on przed mniejszą zapłatą,ja przed opieką nad czyimś dzieckiem w szpitalu,które posiada Rodzinę i bliskich,bliższych ode mnie.Tutaj pomyślałam o sierotach,dzieciach porzuconych i gdybym miała czas i nie potrzebowała pieniędzy na życie(bo np.mam bogatego męża,który bez większych problemów je zdobywa),to nie wahałabym się ani chwili żeby przy takich dzieciach być.Wtedy nie zastanawiałabym się i liczyłabym na szczęście,że żadnego choróbska nie przytargam do chałupy,a tym dzieciom bez Rodzin i bliskich mogłabym i chciałabym towarzyszyć.Tylko w takim przypadku,bo takie i tylko takie dzieci pozbawione są ciepła rodzinnego,mogą tylko liczyć na ciepło personelu lekarskiego i pań pielęgniarek,no i oczywiście na wolontariuszy. Elżbieta G. edytowała ten post 04.07.2010 12:13
04.07.2010 10:16
Oczywiście każdy ma prawo do swoich poglądów i nikt z rodziców nie ma prawa zmuszać niani do opieki nad dzieckiem w szpitalu.
Jest jedno ale...nie kazde dziecko ma dziadków są rodzice którzy niestety nie mogą liczyć na swoich rodziców z różnych powodów i wtedy koczują przy dziecku 24 godz./dobę wyczerpani lub proszą o pomoc osobę która pomaga im w opiece nad dzieckiem czyli nianię.

Nikt nie atakuje cię jako niani tylko mówi,że dzieci często chorują i można zarazić się od nich różnymi chorobami.

Ja pracuję w szpitalu 11 lat jako pielęgniarka na oddziałach dziecięcych i jak na razie nie przywlekłam do domu żadnego paskudztwa więc nie mów mi że trzeba trzymać się z dala od szpitala bo tam można coś złapać pomyśl o pielęgniarkach,salowych,lekarzach i innych osobach pracujących w szpitalu którzy też mają rodziny i nie myślą codziennie o tym,że w pracy mogą coś "złapać".Jeżeli przestrzega się zasad higieny i zasad obowiązujących w szpitalu ryzyko "złapania" jakiejś choroby jest takie samo jak w środkach lokomocji czy na placu zabaw gdy jesteś ze swoim podopiecznym a dziecko w piaskownicy może rozsiewać zarazki   

Założyłam ten wątek bo kiedyś zadzwoniła do mnie mama (znalazła moje ogłoszenie w internecie) i zapytała czy nie przyszłabym na kilka godzin do jej trzymiesięcznego dziecka w szpitalu (miał zapalenie płuc) bo nie mają z mężem rodziny a mąż jest w domu z ich 3 letnim dzieckiem.Obdzwoniła w tym dniu kilkanaście opiekunek i żadna nie chciała iść do szpitala    do małego szkraba.
Zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak jest czego tak naprawdę boją się nianie i stąd ten wątek.


Pozdrawiam wszystkie nianie. Izabela B. edytowała ten post 04.07.2010 14:15
04.07.2010 14:12
Pobyt dziecka w szpitalu nie zwalnia niani z Jej obowiązków. Jeśli jest to stała opiekunka danego dziecka, to jak najbardziej rodzice mogą oczekiwać od Niej dyspozycyjności w opiece szpitalnej, w tych godzinach, które są ustalone i za tę samą stawkę. Jeśli niania jest dorywcza bądź okazjonalna, to już leży w gestii porozumienia stron. Natomiast jeśli rodzice zdecydują się na samodzielną opiekę nad dzieckiem podczas Jego hospitalizacji, to stałej niani wypadałoby zapłacić tyle pieniędzy, ile było umówione za dni wolne, leżące po stronie rodziców, ale tylko w tym wypadku, że niania sama nie odmówiła współpracy, tylko była gotowa stawić się do pomocy przy łóżku szpitalnym dziecka a rodzice SAMI podjęli decyzję o Jej zwolnieniu z tego zadania.

Powyższy tekst to nie wyrocznia, tylko moje osobiste zdanie w tej sprawie. Agnieszka K. edytowała ten post 04.07.2010 14:36
04.07.2010 14:35
Dla mnie jest to oczywiste ze niania ma obowiązek opieki nad dzieckiem w szpitalu.
co za różnica czy w domu czy szpitalu?
argument ze któraś niania nie lubi szpitali jest nie poważny, przecież nie jesteśmy dziećmi!
Dobra i profesjonalna niania nie odmówi, no chyba ze dziecko jest chore na np. ciężką zakaźną chorobę, ale to oczywiste ze wtedy nie powinna zbliżać się do dziecka.
Czułabym sie bardzo ale to bardzo zawiedziona jakby moje dziecko było w szpitalu a niania nie chciałaby mi pomoc sie nim zając, co gorsze zażądała za to zapłaty bo przecież nie pracuje   
04.07.2010 15:40
Ja natomiast nie wyobrażam sobie,jakby moje dziecko było w szpitalu,a mnie by przy Nim nie było!

A jeżeli chodzi o pomoc niani?Jeżeli miałaby takie życzenie to ok,ale jeżeli nie to nie widzę powodu aby ją do tego zmuszać!
04.07.2010 16:33

Izabela B.


Zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak jest czego tak naprawdę boją się nianie i stąd ten wątek.

No to już wiemy, że niektóre nianie boją się złapać w szpitalu np. Rotawirusa, którego równie szybko można się dorobić choćby nie myjąc rąk po przyjściu do domu    A na dodatek boją się wydatków w aptece na owego rota, którego nie leczy się niczym, jak tylko głodóweczką ew kleiczkiem i dużą ilością wody   
A tak na poważnie...
w szpitalu, na oddziałach nie zakaźnych, przy zachowaniu minimum higieny nie zaraża się niczym, nie mając żadnych zabiegów chirurgicznych. Od samego przebywania w budynku szpitalnym nie łapie się rotawirusów, bo te przenoszone są drogą pokarmową, chyba, że niania nie ma zwyczaju myć rąk po wyjściu z toalety...   

Inne boją się złapać JAKIEGOŚ paskudztwa... Ciekawe tylko jakiego? Ja w tym roku leżałam osobiście trzy razy w szpitalu i niczego do domu nie przywlekłam. ludzie, którzy mnie odwiedzali też nic nie złapali a przychodziły do mnie mamy z moimi podopiecznymi    Także to jakieś bliżej nieokreślone, irracjonalne lęki które są oczywiście sprawa osobistą każdego człowieka, jednak dziwią mnie w aspekcie pracy i rzekomej miłości do dzieci. Agnieszka K. edytowała ten post 04.07.2010 17:27
04.07.2010 16:47

Katarzyna M.
Ja natomiast nie wyobrażam sobie,jakby moje dziecko było w szpitalu,a mnie by przy Nim nie było!

A jeżeli chodzi o pomoc niani?Jeżeli miałaby takie życzenie to ok,ale jeżeli nie to nie widzę powodu aby ją do tego zmuszać!


Podobnego zdania była moja poprzednia pracodawczyni,u której pracowałam 7 lat. Dla Niej najważniejsza była osobista opieka w tym mało przyjaznym dla dziecka miejscu. Ale jak już wcześniej pisałam nie migałabym się od opieki w szpitalu.
04.07.2010 18:32

Agnieszka P.

Izabela B.


Zaczęłam zastanawiać się dlaczego tak jest czego tak naprawdę boją się nianie i stąd ten wątek.

No to już wiemy, że niektóre nianie boją się złapać w szpitalu np. Rotawirusa, którego równie szybko można się dorobić choćby nie myjąc rąk po przyjściu do domu    A na dodatek boją się wydatków w aptece na owego rota, którego nie leczy się niczym, jak tylko głodóweczką ew kleiczkiem i dużą ilością wody   
A tak na poważnie...
w szpitalu, na oddziałach nie zakaźnych, przy zachowaniu minimum higieny nie zaraża się niczym, nie mając żadnych zabiegów chirurgicznych. Od samego przebywania w budynku szpitalnym nie łapie się rotawirusów, bo te przenoszone są drogą pokarmową, chyba, że niania nie ma zwyczaju myć rąk po wyjściu z toalety...   

Inne boją się złapać JAKIEGOŚ paskudztwa... Ciekawe tylko jakiego? Ja w tym roku leżałam osobiście trzy razy w szpitalu i niczego do domu nie przywlekłam. ludzie, którzy mnie odwiedzali też nic nie złapali a przychodziły do mnie mamy z moimi podopiecznymi    Także to jakieś bliżej nieokreślone, irracjonalne lęki które są oczywiście sprawa osobistą każdego człowieka, jednak dziwią mnie w aspekcie pracy i rzekomej miłości do dzieci.

Również uważam, że myjąc często ręce, nie tylko po przyjściu do domu i wyjściu z toalety, ustrzeżemy się wielu tzw."chorób brudnych rąk.
04.07.2010 18:42
Opiekowałam się dzieckiem w szpitalu (rotawirus). Jeździłam do lekarza na badania. Odbierałam wyniki badań. Na moich kolanach siedziały dzieci czekając na szczepionkę. Nosiłam torbę i różne bambeloty po to żeby ulżyć rodzicom w czasie tych lekarskich wizyt. Wydaje mi się to oczywiste mimo, że rodzice zawsze pytali czy mogłabym. Na prawie osiem lat opieki raz zaraziłam się czymś podobnym do grypy żołądkowej. Niania powinna być świadoma swojego wyboru. Monika niania od października edytowała ten post 04.07.2010 18:54
04.07.2010 18:54

Agnieszka P.
No to już wiemy, że niektóre nianie boją się złapać w szpitalu np. Rotawirusa, którego równie szybko można się dorobić choćby nie myjąc rąk po przyjściu do domu    A na dodatek boją się wydatków w aptece na owego rota, którego nie leczy się niczym, jak tylko głodóweczką ew kleiczkiem i dużą ilością wody   
A tak na poważnie...
w szpitalu, na oddziałach nie zakaźnych, przy zachowaniu minimum higieny nie zaraża się niczym, nie mając żadnych zabiegów chirurgicznych. Od samego przebywania w budynku szpitalnym nie łapie się rotawirusów, bo te przenoszone są drogą pokarmową, chyba, że niania nie ma zwyczaju myć rąk po wyjściu z toalety...   


dorobic sie mozna, ale nie trzeba. na oddziale dzieciecym przy zachowaniu 100% higieny nie powinno sie zlapac rota. no niby nie powinno, ale sie zdarza i to dosc na masowa skale. juz opisywalam historie z wlasnego doswiadczenia, kiedy to do szpitala na zapalenie pluc trafila moja siostrzenica i tego konsekwencje. nie bylismy tam jedynym przypadkiem, wielu rodzicow skarzylo sie, ze nie dosc, ze oni sami mieli problemy z chorym dzieckiem to zmuszeni byli do odchorowania (cudna wizja dziecko wycienczone jedna choroba dodatkowo oslabione biegunkami i rodzice, ktorzy w przerwach miedzy odwiedzaniem toalety musza jakos przy dziecku cos zrobic). w szpitalu wowczas nie bylo dziecka, ktore nie mialo by problemu z wirusem (chociaz sale byly pozamykane, a rodzice mogli przebywac wylacznie przy swoim dzieciaku).
skoro rotkiem nie mozna sie zarazic inaczej niz przez droge pokarmowa, rodzice zachowywali 100% higieny (bo w domu dodatkowo sa dzieci, ktore moglyby sie zarazic od nich) to kto zarazil dzieci? osoby obce nie mialy do nich dostepu?

nie istotna kwestia tak naprawde. bo nie wazne jak, nie wazne przez kogo, ale wierzcie mi MOZNA sie czyms zarazic na oddziale, ktory nie jest zakazny. MOZNA, bo takie przypadki sie zdarzaja (a w mojej rodzinnej miejscowosci do zadkosci to nie nalezy...).

nie. nie jest to w zaden sposob karygodne, ze niania nie wyraza zgody na opieke nad dzieckiem w szpitalu, pod warunkiem, ze przy zatrudnianiu kwestie ta omowi z rodzicami dziecka. obawa o zdrowie rodziny jest tu istotnym argumentem. w wielu firmach pracownicy nie moga pozwolic sobie na chorobowe (tak oficjalnie im sie nalezy... ale gdyby sie tak przyjrzec jak wiele praw jest lamanych w firmach?). a jesli w dodatku niania sama ma male dziecko? kto pomoze nianii w opiece nad dzieciaczkiem jesli w wyniku jej pracy w szpitalu, ono samo tam wyladuje?

nie. nie jest to gdybanie z zasady "wszedzie sie mozna zarazic". opieka w domu ma ogromne znaczenie - ilosc osob, z ktorymi ma sie kontakt jest niewielka, latwiej zapanowac nad rozprzestrzenianiem sie wirusa. w szpitalu... owszem w czasie swojej wizyty nawet nie musisz miec kontaktu z toaleta (co wyscie sie tego miejsca tak czepily), zeby sie zarazic. wystarczy jedna osoba, ktora nie umyje rak, nie jestescie wskazac ile powierzchni, przedmiotow itp dotykala. ba! moze to byc nawet sasiadka z sali, ktora wam sie zyczliwie przedstawi i poda reke na powitanie (kto z was leci odrazu ja umyc?).
lekarze w pozniejszym terminie ostrzegali, ze panuje wirus i mozna sie zarazic. skad, wiec u was taka zaciekla postawa, ze nie mozna, skoro przyklady z zycia swiadcza o czyms innym?
04.07.2010 19:02

Patrycja M.

Agnieszka P.

Pewnie HIV też można złapać u fryzjera albo wirusowe zapalenie wątroby... nie chodźmy więc do fryzjera...
Ja się nie czepiam. każdy ma prawo do swoich poglądów, nie rozumiem jedynie fanatyzmu.

Nikt nikogo nie może do niczego zmusić ale może bez problemu pozbawić źródła dochodu a skoro nianie tak narzekają na małą ilość ofert, to nie wiem czy nie warto tego przemyśleć. Nie każdy rodzic podejdzie do takiej odmowy ze zrozumieniem, bo na dobrą sprawę od czego ma nianię? Agnieszka K. edytowała ten post 04.07.2010 20:44
04.07.2010 20:31
i wlasnie takie kwestie powinny byc ustalone juz na samym poczatku wspolpracy.

swoja droga kiedy przegladam to forum dostrzegam, jak wiele tematow nalezy poruszyc nim podejmie sie prace, a wydawaly sie byc kiedys "oczywiste".
04.07.2010 21:07

Patrycja M.

Agnieszka P.
No to już wiemy, że niektóre nianie boją się złapać w szpitalu np. Rotawirusa, którego równie szybko można się dorobić choćby nie myjąc rąk po przyjściu do domu    A na dodatek boją się wydatków w aptece na owego rota, którego nie leczy się niczym, jak tylko głodóweczką ew kleiczkiem i dużą ilością wody   
A tak na poważnie...
w szpitalu, na oddziałach nie zakaźnych, przy zachowaniu minimum higieny nie zaraża się niczym, nie mając żadnych zabiegów chirurgicznych. Od samego przebywania w budynku szpitalnym nie łapie się rotawirusów, bo te przenoszone są drogą pokarmową, chyba, że niania nie ma zwyczaju myć rąk po wyjściu z toalety...   


dorobic sie mozna, ale nie trzeba. na oddziale dzieciecym przy zachowaniu 100% higieny nie powinno sie zlapac rota. no niby nie powinno, ale sie zdarza i to dosc na masowa skale. juz opisywalam historie z wlasnego doswiadczenia, kiedy to do szpitala na zapalenie pluc trafila moja siostrzenica i tego konsekwencje. nie bylismy tam jedynym przypadkiem, wielu rodzicow skarzylo sie, ze nie dosc, ze oni sami mieli problemy z chorym dzieckiem to zmuszeni byli do odchorowania (cudna wizja dziecko wycienczone jedna choroba dodatkowo oslabione biegunkami i rodzice, ktorzy w przerwach miedzy odwiedzaniem toalety musza jakos przy dziecku cos zrobic). w szpitalu wowczas nie bylo dziecka, ktore nie mialo by problemu z wirusem (chociaz sale byly pozamykane, a rodzice mogli przebywac wylacznie przy swoim dzieciaku).
skoro rotkiem nie mozna sie zarazic inaczej niz przez droge pokarmowa, rodzice zachowywali 100% higieny (bo w domu dodatkowo sa dzieci, ktore moglyby sie zarazic od nich) to kto zarazil dzieci? osoby obce nie mialy do nich dostepu?

nie istotna kwestia tak naprawde. bo nie wazne jak, nie wazne przez kogo, ale wierzcie mi MOZNA sie czyms zarazic na oddziale, ktory nie jest zakazny. MOZNA, bo takie przypadki sie zdarzaja (a w mojej rodzinnej miejscowosci do zadkosci to nie nalezy...).

nie. nie jest to w zaden sposob karygodne, ze niania nie wyraza zgody na opieke nad dzieckiem w szpitalu, pod warunkiem, ze przy zatrudnianiu kwestie ta omowi z rodzicami dziecka. obawa o zdrowie rodziny jest tu istotnym argumentem. w wielu firmach pracownicy nie moga pozwolic sobie na chorobowe (tak oficjalnie im sie nalezy... ale gdyby sie tak przyjrzec jak wiele praw jest lamanych w firmach?). a jesli w dodatku niania sama ma male dziecko? kto pomoze nianii w opiece nad dzieciaczkiem jesli w wyniku jej pracy w szpitalu, ono samo tam wyladuje?

nie. nie jest to gdybanie z zasady "wszedzie sie mozna zarazic". opieka w domu ma ogromne znaczenie - ilosc osob, z ktorymi ma sie kontakt jest niewielka, latwiej zapanowac nad rozprzestrzenianiem sie wirusa. w szpitalu... owszem w czasie swojej wizyty nawet nie musisz miec kontaktu z toaleta (co wyscie sie tego miejsca tak czepily), zeby sie zarazic. wystarczy jedna osoba, ktora nie umyje rak, nie jestescie wskazac ile powierzchni, przedmiotow itp dotykala. ba! moze to byc nawet sasiadka z sali, ktora wam sie zyczliwie przedstawi i poda reke na powitanie (kto z was leci odrazu ja umyc?).
lekarze w pozniejszym terminie ostrzegali, ze panuje wirus i mozna sie zarazic. skad, wiec u was taka zaciekla postawa, ze nie mozna, skoro przyklady z zycia swiadcza o czyms innym?


Jak sama napisałaś można zarazić się od osoby,która nie umyła rąk po skorzystaniu z toalety ale to może zdarzyć się w każdych warunkach.
Ja jeśli jestem na oddziale i wiem,że panuje wirus rota to ręce myję i dezynfekuję bardzo często nawet po tym jak ktoś poda mi rękę przedstawiając się a już na pewno zanim tą ręką coś zjem czy napiję się   

Nie potępiam niań które nie chcą opiekować się podopiecznym w szpitalu ale uważam,że żądanie zapłaty za dni pobytu dziecka w szpitalu gdy odmówiło się opieki nad nim jest nie na miejscu bo za co takiej niani kasa za to że odmówiła opieki nad dzieckiem? Moim zdaniem to nie jest już wolne z winy rodziców tylko na własne życzenie niani.
Bo najprościej odmówić pójścia do dziecka do szpitala i dostać za to kasę. Izabela B. edytowała ten post 04.07.2010 21:17
04.07.2010 21:17

Patrycja M.
i wlasnie takie kwestie powinny byc ustalone juz na samym poczatku wspolpracy.

swoja droga kiedy przegladam to forum dostrzegam, jak wiele tematow nalezy poruszyc nim podejmie sie prace, a wydawaly sie byc kiedys "oczywiste".

I często niestety to ucieka podczas tej pierwszej rozmowy. Poza tym kto przewiduje od razu takie sytuacje? Trzeba by każda ewentualną, hipotetyczną sytuację omówić z ew przyszłym zleceniodawcą a to jest niewykonalne.
04.07.2010 21:23
przepraszam    Agnieszka K. edytowała ten post 04.07.2010 21:26
04.07.2010 21:25
tak, jesli zostanie sie poproszonym o pomoc przy dziecku i sie odmowi to wowczas bardziej mozna podciagnac to pod dobrowolny urlop. natomiast jesli sprawa zostanie wczesniej poruszona i niania wyrazi, ze w okresie hospitalizacji dziecka nie bedzie pomagac w szpitalu i uwaza to za wolne nie z jej winy, a wiec plate i rodzice na to przystana (bo faktycznie jest spore grono rodzicow, ktorzy wola zajmowac sie samodzielnie na zmiane chorym malenstwem w szpitalu) to sprawa jest jasna.

co do mnogosci spraw, ktore musza zostac poruszone przed podjeciem pracy, ja juz sobie robie liste, zeby przypadkiem nic nie umklo istotnego (chociaz jak juz wspominalam temat szpitala moge odpuscic, bo nie stanowi dla mnie problemu pomoc przy dziecku w tym miejscu).
06.07.2010 07:44
« Powrót do listy tematów