|
Patrycja M. Agnieszka P.
No to już wiemy, że niektóre nianie boją się złapać w szpitalu np. Rotawirusa, którego równie szybko można się dorobić choćby nie myjąc rąk po przyjściu do domu A na dodatek boją się wydatków w aptece na owego rota, którego nie leczy się niczym, jak tylko głodóweczką ew kleiczkiem i dużą ilością wody
A tak na poważnie...
w szpitalu, na oddziałach nie zakaźnych, przy zachowaniu minimum higieny nie zaraża się niczym, nie mając żadnych zabiegów chirurgicznych. Od samego przebywania w budynku szpitalnym nie łapie się rotawirusów, bo te przenoszone są drogą pokarmową, chyba, że niania nie ma zwyczaju myć rąk po wyjściu z toalety...
dorobic sie mozna, ale nie trzeba. na oddziale dzieciecym przy zachowaniu 100% higieny nie powinno sie zlapac rota. no niby nie powinno, ale sie zdarza i to dosc na masowa skale. juz opisywalam historie z wlasnego doswiadczenia, kiedy to do szpitala na zapalenie pluc trafila moja siostrzenica i tego konsekwencje. nie bylismy tam jedynym przypadkiem, wielu rodzicow skarzylo sie, ze nie dosc, ze oni sami mieli problemy z chorym dzieckiem to zmuszeni byli do odchorowania (cudna wizja dziecko wycienczone jedna choroba dodatkowo oslabione biegunkami i rodzice, ktorzy w przerwach miedzy odwiedzaniem toalety musza jakos przy dziecku cos zrobic). w szpitalu wowczas nie bylo dziecka, ktore nie mialo by problemu z wirusem (chociaz sale byly pozamykane, a rodzice mogli przebywac wylacznie przy swoim dzieciaku).
skoro rotkiem nie mozna sie zarazic inaczej niz przez droge pokarmowa, rodzice zachowywali 100% higieny (bo w domu dodatkowo sa dzieci, ktore moglyby sie zarazic od nich) to kto zarazil dzieci? osoby obce nie mialy do nich dostepu?
nie istotna kwestia tak naprawde. bo nie wazne jak, nie wazne przez kogo, ale wierzcie mi MOZNA sie czyms zarazic na oddziale, ktory nie jest zakazny. MOZNA, bo takie przypadki sie zdarzaja (a w mojej rodzinnej miejscowosci do zadkosci to nie nalezy...).
nie. nie jest to w zaden sposob karygodne, ze niania nie wyraza zgody na opieke nad dzieckiem w szpitalu, pod warunkiem, ze przy zatrudnianiu kwestie ta omowi z rodzicami dziecka. obawa o zdrowie rodziny jest tu istotnym argumentem. w wielu firmach pracownicy nie moga pozwolic sobie na chorobowe (tak oficjalnie im sie nalezy... ale gdyby sie tak przyjrzec jak wiele praw jest lamanych w firmach?). a jesli w dodatku niania sama ma male dziecko? kto pomoze nianii w opiece nad dzieciaczkiem jesli w wyniku jej pracy w szpitalu, ono samo tam wyladuje?
nie. nie jest to gdybanie z zasady "wszedzie sie mozna zarazic". opieka w domu ma ogromne znaczenie - ilosc osob, z ktorymi ma sie kontakt jest niewielka, latwiej zapanowac nad rozprzestrzenianiem sie wirusa. w szpitalu... owszem w czasie swojej wizyty nawet nie musisz miec kontaktu z toaleta (co wyscie sie tego miejsca tak czepily), zeby sie zarazic. wystarczy jedna osoba, ktora nie umyje rak, nie jestescie wskazac ile powierzchni, przedmiotow itp dotykala. ba! moze to byc nawet sasiadka z sali, ktora wam sie zyczliwie przedstawi i poda reke na powitanie (kto z was leci odrazu ja umyc?).
lekarze w pozniejszym terminie ostrzegali, ze panuje wirus i mozna sie zarazic. skad, wiec u was taka zaciekla postawa, ze nie mozna, skoro przyklady z zycia swiadcza o czyms innym?
Jak sama napisałaś można zarazić się od osoby,która nie umyła rąk po skorzystaniu z toalety ale to może zdarzyć się w każdych warunkach.
Ja jeśli jestem na oddziale i wiem,że panuje wirus rota to ręce myję i dezynfekuję bardzo często nawet po tym jak ktoś poda mi rękę przedstawiając się a już na pewno zanim tą ręką coś zjem czy napiję się
Nie potępiam niań które nie chcą opiekować się podopiecznym w szpitalu ale uważam,że żądanie zapłaty za dni pobytu dziecka w szpitalu gdy odmówiło się opieki nad nim jest nie na miejscu bo za co takiej niani kasa za to że odmówiła opieki nad dzieckiem? Moim zdaniem to nie jest już wolne z winy rodziców tylko na własne życzenie niani.
Bo najprościej odmówić pójścia do dziecka do szpitala i dostać za to kasę.
Izabela B. edytowała ten post 04.07.2010 21:17
|