Jesteście śmieszni Rodzice

Forum » Niania a finanse domowe

ja nie miałam w domu windy. A zawsze się ich bałam (u mojej babci w bloku była i nigdy nie chcialam sama jeździć. Jak babcia prosiła, żebym po coś wyszła, to latałam po schodach na 8 piętro).
A klucze nosiłam schowane w plecaku    rodzice mi nie pozwalali na szyi i teraz dochodzę do wniosku, że słusznie    

12.04.2014 19:56

Ja do szkoły podstawowej miałam bardzo daleko,zawsze chodziłam sama,to znaczy z koleżankami i kolegami ale mama nigdy nie odprowadzała mnie.Ale w ten czas nie było tyle samochodów. Jak przejechał jeden samochód na parę godzin to był cud,a jak jechał czarny samochód ,to my uciekali i chowali się ,bo to cyganie jechali ,którzy dzieci zabierali/ tak nas straszyli i tak my się zachowywali jako dzieci/.

12.04.2014 20:24

Nie można przeginać w żadną stronę, ale już 8latka zostawiłabym na kilka godzin samego w domu, a nawet dziecko chodziłoby samo do szkoły. 8latek to już duże dziecko, które raz, że wie co jest bezpieczne, a co nie, a dwa jest już dosyć samodzielne. Mam znajomą, która ma dzieci dojeżdżające spory kawałek do szkoły. Jeździły już same, tylko ze starszą siostrą gdy miały po 8 lat (siostra 3 lata starsza). Fakt, że gdy my byłyśmy dziećmi były inne czasy, i już w pierwszej klasie chodziło się samemu do szkoły, niezależnie czy szkoła daleko czy blisko. Ale nawet w dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie, żeby 8letnie dziecko było prowadzane do szkoły, jeśli na szkoła jest blisko, albo jest dobry dojazd autobusem.

12.04.2014 22:31

Zgadzam się Aniu z tobą. Ja napisałam że odprowadzam córkę pod szkołę, ale tak naprawdę to ją zwożę windą i na rogu bloku puszczam, tylko że szkołę mamy o 100 m, więc widzę jak wchodzi do szkoły    Syn (13lat) od 3lat chodzi sam do szkoły przez dwie ulice i jest ok. Chodził już sam jak miał 8 czy 9 lat tylko wtedy przez jedną ulicę bo mieszkaliśmy wtedy bliżej tamtej szkoły. Tak się złożyło że chodzą do 2 różnych szkół    Dobrze że napisałyście bo jeszcze bym uwierzyła że jestem nieodpowiedzialna i bez wyobraźni a ja wiem że już czas na samodzielność   

12.04.2014 23:17

Elzbieta Olga P.

W starych wątkach poruszałyśmy kiedyś temat "toaletowy". Pamiętam , że sposób jaki ja stosowałam, wywołał burzliwą dyskusję, a jest bardzo prosty i niezawodny.

Nigdy nie zabierałam swoich podopiecznych ze sobą do toalety.Korzystałam szybko, przy zamkniętych drzwaiach, zlecając na tę chwilę zabawę polegającą na tym, że Maluch maszerował pod drzwiami, bębnił na bębenku i śpiewał piosenkę "Raz dobosz zuch...". Wprawdzie go nie widziałam, ale miałam pewność, że jest pod drzwiami, ma zajęte ręce, nogi i buzię.    To może być inna chwilowa zabawa, ale taka , która daje pewność, że w tym samym czasie Maluch nie może wykonać nic innego.

Nie podoba mi się też sposób tłumaczenia różnic płci na podstawie budowy anatomicznej niani.   Ten temat może być poruszany tylko w porozumieniu z rodzicami, tak by nie wysyłać dziecku sprzecznych informacji.Mój przedostatni podopieczny (chłopiec 1,5-3 latka) miał w domu lalki- Jaśka i Zuzię z "atrybutami" wskazującymi na płeć. Wiedział jaka jest różnica między chłopcem a dziewczynką , ale nadmiernie nie drążył tematu. Widocznie na tym etapie większa wiedza w tej kwestii nie była mu potrzebna.

 

Olgo podoba mi się Twój pomysł.Aż się pod nosem uśmiechnęłam kiedy wyobraziłam sobie mojego malca maszerującego,śpiewającego i do tego przygrywającego na  bębenku (nie mamy bębenka ale mamy cymbałki i flet)

Co do tłumaczenia różnic płci.Jak wspomniałam nie rozmawiałam na ten temat z rodzicami Widzę natomiast jakie książeczki nam podsuwają.Ja wcześniej takich nie widziałam.To książeczki dla dzieci(myślę jednak,że dla nieco starszych) z bardzo ,,innymi" rysunkami (rodzice leżący na sobie pod kołderką,dziecko w brzuszku,oczywiście naga dziewczyka i nagi chłopczyk też).

Po wymianie zdań,tu na forum,jeszcze bardziej mnie to gnębi.Pisałam od razu,że nie czuje się w takiej sytuacji komfortowo.Porozmawiam z rodzicami

Monika K. edytowała ten post 13.04.2014 00:03
13.04.2014 00:02

Moniko, a sposób z przypinaniem dziecka do fotelika, w którym je? Dać mu jakieś zabawki, żeby się nie nudziło, wytłumaczyć, że Ty idziesz siuku. Robiłam tak z pewnymi maluchami, którymi się opiekowałam. Zwykle po ich posiłku musiałam do ubikacji, ale nie tylko. Gdy kończyli posiłek mówiłam, że teraz muszę iść do ubikacji zrobić siku, bo jak się zsikam w majtki to będzie draka, bo nie mam majtek na zmianę. Czasami marudzili, ale puszczali mnie. A gdy bawiliśmy się, a ja musiałam do ubikacji to mówiłam im o tym i szliśmy do kuchni, oni się zapinali, a ja szłam do toalety. Gdy byli starsi, około 2,5 roku spóbowałam bez zapinania ich i wyszło na to, że stali od drzwiami, gasili mi światło i próbowali wejść do łazienki - wiedziałam gdzie są i co robią.   

13.04.2014 09:12

Anna L.

Nie można przeginać w żadną stronę, ale już 8latka zostawiłabym na kilka godzin samego w domu, a nawet dziecko chodziłoby samo do szkoły. 8latek to już duże dziecko, które raz, że wie co jest bezpieczne, a co nie, a dwa jest już dosyć samodzielne. Mam znajomą, która ma dzieci dojeżdżające spory kawałek do szkoły. Jeździły już same, tylko ze starszą siostrą gdy miały po 8 lat (siostra 3 lata starsza). Fakt, że gdy my byłyśmy dziećmi były inne czasy, i już w pierwszej klasie chodziło się samemu do szkoły, niezależnie czy szkoła daleko czy blisko. Ale nawet w dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie, żeby 8letnie dziecko było prowadzane do szkoły, jeśli na szkoła jest blisko, albo jest dobry dojazd autobusem.

Aniu, moim zdaniem wszystko zależy od dziecka.Własnego syna puszczałam samego na dwór w wieku 5-ciu lat, tylko na ręce pisałam numer bloku i mieszkania (tak na wszelki słuczaj), za to wnukowi dopiero teraz (7,5 roku) pozwalam samemu pójść do sklepu, który jest ze 150 m od nas i na dobrą sprawę widzę go z okna. Ale syn najpierw pomślał, później zrobił, a wnuk odwrotnie. Dziecka obcego pod moją opieką wogóle nie póściłabym samego, chyba, że za zgodą rodziców.

13.04.2014 19:31

Ewa B.

Anna L.

Nie można przeginać w żadną stronę, ale już 8latka zostawiłabym na kilka godzin samego w domu, a nawet dziecko chodziłoby samo do szkoły. 8latek to już duże dziecko, które raz, że wie co jest bezpieczne, a co nie, a dwa jest już dosyć samodzielne. Mam znajomą, która ma dzieci dojeżdżające spory kawałek do szkoły. Jeździły już same, tylko ze starszą siostrą gdy miały po 8 lat (siostra 3 lata starsza). Fakt, że gdy my byłyśmy dziećmi były inne czasy, i już w pierwszej klasie chodziło się samemu do szkoły, niezależnie czy szkoła daleko czy blisko. Ale nawet w dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie, żeby 8letnie dziecko było prowadzane do szkoły, jeśli na szkoła jest blisko, albo jest dobry dojazd autobusem.

Aniu, moim zdaniem wszystko zależy od dziecka.Własnego syna puszczałam samego na dwór w wieku 5-ciu lat, tylko na ręce pisałam numer bloku i mieszkania (tak na wszelki słuczaj), za to wnukowi dopiero teraz (7,5 roku) pozwalam samemu pójść do sklepu, który jest ze 150 m od nas i na dobrą sprawę widzę go z okna. Ale syn najpierw pomślał, później zrobił, a wnuk odwrotnie. Dziecka obcego pod moją opieką wogóle nie póściłabym samego, chyba, że za zgodą rodziców.

Oczywiście, że wszystko zależy od dzieci. Koleżanka swoich nie boi się zostawiać samych w domu, bo wie, jakie są. Ale z wysyłaniem ich gdzieś dalej (nie mówię o pobliskim sklepie) to tylko ze starszą siostrą. Szczególnie po tym, jak raz wracali sami, bo starsza siostra była chora i została w domu, a oni wrócili do domu 2 godziny później, bo spotkali koleżankę i zagadali się.    Nic się nie stało, ale koleżanka i pani sekretarka najadły się strachu. 

13.04.2014 21:19

no cóż, ja nie miałam takich problemów, bo mój podopieczny miał 8 lat i "pozwolił" mi zrobić siusiu bez asysty, ale mówiąc o swoich doświadczeniach z dzieciństwa i samodzielności, to wiem, że bałam się sama być w domu jak nie było babci i rodziców, a co do sklepiku, to mama(nauczycielka) puściła mnie kiedyś, pewnie po 7rż., kiedy można było wg przepisów (lub później), no i miałam stresa, choć omówiłyśmy drogę (prostą, tylko później przejść na drugą stronę ulicy na wsi w latach 80), to stresowałam się i powtarzałam prawa i lewa, sprawdzałam, czy się nie pomyliłam, chciałam samodzielności i jednocześnie bałam się jej, dzisiejsze dzieci też mają te wątpliwości

27.06.2014 00:57

Ja z wyjściem do wc nie mam problemu. Dziewczynki (lat 4 i 7) nie są już maluszkami i tak na prawdę rozumieją. Czasem młodsza czeka na mnie pod drzwiami   .
Co do puszczania na dwór... nie mam takiego polecenia od mamy dziewczynek, a sama takiej decyzji nie podejmę. Więc zawsze wychodzimy razem, a dziewczynki bawią się z rówieśnikami. Sądzę, że nawet starsza bałaby się zostać sama.. a jest bardzo mądra i rozsądna. Inne dzieci mają plac zabaw "za oknem", my niestety nie.
Wszystko zależy od dziecka.. i od rodziców oczywiście   . 

27.06.2014 08:02

Małgorzata S.

no cóż, ja nie miałam takich problemów, bo mój podopieczny miał 8 lat i "pozwolił" mi zrobić siusiu bez asysty, ale mówiąc o swoich doświadczeniach z dzieciństwa i samodzielności, to wiem, że bałam się sama być w domu jak nie było babci i rodziców, a co do sklepiku, to mama(nauczycielka) puściła mnie kiedyś, pewnie po 7rż., kiedy można było wg przepisów (lub później), no i miałam stresa, choć omówiłyśmy drogę (prostą, tylko później przejść na drugą stronę ulicy na wsi w latach 80), to stresowałam się i powtarzałam prawa i lewa, sprawdzałam, czy się nie pomyliłam, chciałam samodzielności i jednocześnie bałam się jej, dzisiejsze dzieci też mają te wątpliwości

20 parę lat temu nie było przepisów zakazującym poruszania się dziecku młodszemu niż 7 lat po mieście. Nikt nie robił afery, że 7latek lub młodsze dziecko chodziło po mieście. Nie pamiętam kiedy zaczęłam, ale mógłam mieć 6-7 lat, gdy łaziłam po całej swojej okolicy i potrafiłam iść całkiem dlatego. Nigdy się nie bałam gdy mama wysyłała mnie do sklepu kilkaset metrów od domu. A muszę powiedzieć, że byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, ale nie bałam się chodzić po mieście w miejsca, które znałam.

Ale wszystko zależy od dziecka, jedno będzie się bało, inne nie.

27.06.2014 22:48

Kiedyś były inne czasy ,jak i było mniej samochodów i rozbojów,jakoś tak ciszej było ,ale niestety czasy się zmieniły i teraz rodzice do trzeciej klasy muszą odprowadzić do szkoły ,jak i odebrać je ze szkoły.Ja w swojej kadencji nianiowania odbierałam przez rok szkolny trzecioklasistę.A np teraz moja siostra która wychowuje swoje wnuczki ,musiała pójść odebrać wnuczkę z = komersu=ponieważ ją nie puścili samej do domu,jak i resztę dzieci ,każdy rodzic czy opiekun musiał odebrać.

27.06.2014 23:54

To chyba lepiej nie aplikować na oferty nie spełniające oczekiwań a nie obgadywać rodziców. Niektóre nianie to nawet są do tego stopnia bezszczelne, że rozpowiadają jacy to rodzice są bogaci. Opamiętajcie się , rodzice czytają to forum i naprawdę wypowiedzi niektórych nian zniechęcają do zatrudnienia takiej osoby.

15.07.2017 12:19

Ewa N.

To chyba lepiej nie aplikować na oferty nie spełniające oczekiwań a nie obgadywać rodziców. Niektóre nianie to nawet są do tego stopnia bezszczelne, że rozpowiadają jacy to rodzice są bogaci. Opamiętajcie się , rodzice czytają to forum i naprawdę wypowiedzi niektórych nian zniechęcają do zatrudnienia takiej osoby.

Fajny neolizm tylko czy niania powinna być szczelna?

15.07.2017 13:48

Ewa N.

To chyba lepiej nie aplikować na oferty nie spełniające oczekiwań a nie obgadywać rodziców. Niektóre nianie to nawet są do tego stopnia bezszczelne, że rozpowiadają jacy to rodzice są bogaci. Opamiętajcie się , rodzice czytają to forum i naprawdę wypowiedzi niektórych nian zniechęcają do zatrudnienia takiej osoby.

Nie każdy rodzic to krezus i nie każda niania to biedna ' szara myszka'. Zwykły komentarz nie musi być obgadywaniem. Poczytuję sobie to forum i rzeczywiście, niektóre wypowiedzi mnie zadziwiają , czasem bulwersują... ale są i takie, które uważam za przemyślane i mądre.Jednym słowem.. każdy znajdzie coś dla siebie   
16.07.2017 23:26
« Powrót do listy tematów