Krzyki i fochy malucha- jak sobie radzić ze złością dziecka?

Forum » Komentarze do artykułów

Anita M.

Hm ja znam takiego chłopczyka (3 latka) - "Twardziela" ktory nawet jak już ma łzy w oczach to nie zapłacze   mowi ze jest duzym chlopakiem, a duze chlopaki nie placzą    i jak ma łzy w oczach bo jest mu smutno czy sie gdzies udezy i ktos mu powie "nie placz" to odpowiada ze złością "ja wcale nie placze". Fantastyczne dziecko mowie wam   

No rzeczywiście fantastyczne dziecko, które wyrośnie na kalekę emocjonalną, bo, jak przypuszczam, jakaś inna dorosła kaleka emocjonalna powiedziała mu, że "płaczą tylko baby", "chłopcy nie płaczą", "duże dzieci nie płaczą", czy jakiś inny durny tekst.

Ciekawe tylko, czy ktoś zastanowił się, jak te dziecko poradzi sobie z emocjami, jeśli ich nie wykrzyczy i nie wypłacze.

28.06.2011 21:12

Anna J.

Anita M.

Hm ja znam takiego chłopczyka (3 latka) - "Twardziela" ktory nawet jak już ma łzy w oczach to nie zapłacze   mowi ze jest duzym chlopakiem, a duze chlopaki nie placzą    i jak ma łzy w oczach bo jest mu smutno czy sie gdzies udezy i ktos mu powie "nie placz" to odpowiada ze złością "ja wcale nie placze". Fantastyczne dziecko mowie wam   

No rzeczywiście fantastyczne dziecko, które wyrośnie na kalekę emocjonalną, bo, jak przypuszczam, jakaś inna dorosła kaleka emocjonalna powiedziała mu, że "płaczą tylko baby", "chłopcy nie płaczą", "duże dzieci nie płaczą", czy jakiś inny durny tekst.

Ciekawe tylko, czy ktoś zastanowił się, jak te dziecko poradzi sobie z emocjami, jeśli ich nie wykrzyczy i nie wypłacze.

Zalezy jak kto to odbiera... Nie wyglada na dziecko ktore w przyszlosci bedzie kaleka emocjonalnym... W tym momecie obrazasz jego rodzicow ktorych bardzo dobrze znam i nie slyszalam nigdy zeby mowili mu ze placza tylko baby i nie wyobrazam sobie zeby takie slowa mialy miejsce-widze jak okazuja milosc swojemu dziecku i jak bardzo On kocha swoich rodzicow i w przeciwienstwie do tego co napisalas uwazam ze sa wzorowymi rodzicami. Mysle ze najwiekszym "kaleka emocjonalnym" ktory mowi dzieciom wiele rzeczy jest przedewszystkim telewizja, bajki, nie koniedznie rodzice... Chlopiec jest bardzo pozytywnie nastawiony do swiata i niemal ciagle usmiechniety (ma tez swoje chumorki, jak kazdy maluch). Uwazam ze zeby postawic "diagnoze" powinnas mnie wypytac o inne bardzo istotne rzeczy dotyczace zycia chlopca i jego rodzicow zanim nazwiesz ich "kalekami emocjonalnymi".

 

Nie to ze sie czepiam, ale nie wyobrazam sobie zeby to szczesliwe dziecko, tylko przez to ze nie chce plakac, w przyszlosci bylo nieszczesliwe.

 

Co nie znaczy ze nie zgadzam sie z tym, ze nie mozna dziecku zabraniac plakac.

03.07.2011 17:53

"mowi ze jest duzym chlopakiem, a duze chlopaki nie placzą "

Tutaj żadna "diagnoza" raczej nie jest potrzebna. Wiadomo przecież, że 3-latek sam tego nie wymyślił.

"tylko przez to ze nie chce plakac,"

 

.... nie słyszałam jeszcze o tak malutkim dziecku, które tak zwyczajnie nie chce sobie płakać, prawdopodobnie jednak rodzice, albo rodzic,być może tata, wpaja malcowi formułkę, że duży chłopiec nie płacze. A "duży" chłopiec ambitny i dusi w sobie emocje.

03.07.2011 18:31

Dzieci są różne. Jak z moją 3letnią siostrzenicą mogłam iść na kompromisy, tak z dziewczynką w tym samym wieku, którą się opiekowałam już się nie dało.

Kiedyś opiekowałam się dziewczynką, która płaczem chciała wymuszać bajki w tv. Pozwalałam jej na oglądanie, ale tylko przez pewien okreslony czas. Gdy czas się kończył ostrzegałam ją, że zaraz wyłączam tv. Niestety nie docierało to do niej i wpadała w histerię. Ale ja się nie poddawałam histerii. Mała powyła, porzycała się trochę i jej przechodziło. Z czasem fochy były coraz krótsze. Jej młodsza siostra z kolei nie była aż taką histeryczką, ale próbowała histerii, ale kiedy okazywało się, że płaczem nic nie wymusi szybko to się kończyło. Oczywiście tłumaczyłam, dlaczego nie dostanie czegoś i tak dalej.

04.07.2011 11:59

Maryla S.

"mowi ze jest duzym chlopakiem, a duze chlopaki nie placzą "

Tutaj żadna "diagnoza" raczej nie jest potrzebna. Wiadomo przecież, że 3-latek sam tego nie wymyślił.

"tylko przez to ze nie chce plakac,"

 

.... nie słyszałam jeszcze o tak malutkim dziecku, które tak zwyczajnie nie chce sobie płakać, prawdopodobnie jednak rodzice, albo rodzic,być może tata, wpaja malcowi formułkę, że duży chłopiec nie płacze. A "duży" chłopiec ambitny i dusi w sobie emocje.

Mi sie wydaje ze On przy mnie wstydzi sie plakac (byc moze tez sie popisuje - czesto mowi ze jest duzy jak tatus, np. jak bierze srubokret i chce "naprawiac" rozne rzeczy    - wtedy nie da mu sie wpoic ze jest za maly ). Byc moze zeby uniknac histerii, przy ludziach mowiono mu cos w stylu "nie ladnie zeby taki duzy chlopiec i plakal" (być może). Aczkolwiek nie uwazam zeby w przyszlosci odbilo mu sie to na psychice.

 

Zauwazylam ze dla niego wielkim autorytetem jest wlasnie ojciec ktorego bardzo czesto nasladuje i wydaje mi sie ze nie trzeba bylo mu wpajac formulki ze duzi chlopcy nie placza ale rzucic tylko podpowiedz ze tak jest (a ze tata jest duzy, to pewnie tez nie placze, a chlopiec mimo ze ma 3 latka jest bardzo bystry, duzo wychwytuje i laczy ze soba duzo rzeczy, wszystkich tym zaskakujac). Nigdy nie bylam przy tym zeby sie gdzies mocno uderzyl, to byly tylko moje obserwacje, bo ja nigdy nie bylam swiadkiem jego placzu.

 

Co do dzieci nie placzacych... ja bylam takim wlasnie dzieckiem    moze czasem plakalam jak mialam taki kaprys, ale nie wtedy gdy sie np. przewrocilam, nawet jak zlamalam reke - sama z siebie tak mialam ze zaciskalam zeby, przetrzymywalam i przestawalo bolec - podobno mialam tak od zawsze. Co najlepsze zamiast plakac, śmiałam się mimo że bardzo bolało. Nawet chirurg jak mi skladał rękę ze zdziwieniem zadał mi pytanie, czy mnie to łaskocze - mimo że bylo to bardzo dawno, utkwiła mi w pamięci jego bezcenna mina (o dziwo kiedy bylam po latach u tego samego chirurga, ten dalej mnie pamietal). Byłam felernym dzieckiem i wiele razy odwiedzałam lekarzy i kazdy mowil ze pierwszy raz widzi takie dziecko. Więc jak widać są różne dziwne przypadki   

07.07.2011 15:39

Aby dziecko dobrze wychować trzeba byc konsekwentnym - do bólu, a dzieci nie lubią kiedy im sie przeciwstawia stąd płacz i wymuszenia. Wniosek - bez płaczu się dziecka nie wychowa. Co było powyżej już powiedziane. Dziecko płacze aby coś wymusić, ale też płacze z bólu czy tęsknoty itp. i wtedy trzeba je ukoić pocieszyś, przytulić. Jak się wywróci i płacze bo go boli i ma obdarte kolanka to trzeba to uszanować, a nie mówić, że chłopaki nie płaczą. Potem wyrastają na rozmemłanych syneczków, którzy nie potrafią sobie dać rady z emocjami.

Ja moją córkę zawsze w takich sytuacjach utulałam i pocieszałam. Zawsze kiedy poczuła się skrzywdzona. Poklepywałam po pupci potem jak wyrosła po pleckach , a teraz po ramieniu przytulając sie do niej. Nigdy w takich sytuacjach kryzysowych nie mówiłam bądź dzielna, nic się nie stało, nie maż się.

Zawsze ją pocieszałam. Mówiłam np. wiem ,że boli ale zaraz przejdzie popłacz jeszcze chwilkę , przytul się itd nie martw się o spodenki wypierze się i będą czyste. Masowałam kolanka czy główkę chuchałam i ciągle mówiłam ,że wiem,że boli, ale to przejdzie.

Bożena R. edytowała ten post 07.07.2011 16:39
07.07.2011 16:18

Wiadomo...maleństwo (a nawet starsze dziecko) musi czasami popłakać. Często nawet z tylko sobie znanych powodów. Należy to uszanować. Płacz jak i śmiech, złość, radość - to przecież naturalne emocje, które siedzą również w nas - dorosłych. Niektóre emocje, jak np. nieuzasadniona złość - należy tonować u dziecka. Pomagać mu je zwalczać. Opiekowałam się 5-letnim chłopcem, który wpadał w złość zupełnie bez powodu. Starałam się wtedy podejść z uśmiechem do dziecka i zorganizować mu zajęcie, które pozwoli mu nieco załagodzić ten stan. Zaznaczę, że dziecko nie było krzywdzone przez rodziców, ani nie widziało przemocy w domu! I tak z Wojtusiem nauczyliśmy się jeździć na rolkach, a później rodzice za moją namową (było ich na to stać) zapisali malca na treningi karate. Oczywiście chodziłam tam z chłopcem i obserwowałam jego postępy. Przeżyłam ogromny szok, jak te treningi wpłynęły na dziecko! Wojtuś się zaangażował, cieszył kontaktem z innymi dziećmi i swoim Sensei (nauczyciel karate). A najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że dziecku minęły napady złości. Polecam rodzicom znaleźć dla dziecka odpowiednie zajęcie. Takie, które pomoże mu się zrelaksować, pozwoli dążyć do celu i przy okazji będzie uczyło dyscypliny. Może to być nauka gry na instrumencie, szkółka jeździecka, sporty. Dla mniej zamożnych rodziców też jest sposób! Nie trzeba wydawać majątku, żeby dziecku zapewnić taki rozwój. Tata może uczyć dziecko grać w piłkę nożną, ręczną, w koszykówkę, mama może zainteresować córkę pieczeniem babeczek (kolorowych i ozdobionych przez dziecko). Często złość u dziecka i krnąbrne zachowanie biorą się z nudy. Zapewnijmy maluchom odpowiednie zajęcia i rozwój twórczy   

08.07.2011 11:56

Bożena R.

Aby dziecko dobrze wychować trzeba byc konsekwentnym - do bólu, a dzieci nie lubią kiedy im sie przeciwstawia stąd płacz i wymuszenia. Wniosek - bez płaczu się dziecka nie wychowa. Co było powyżej już powiedziane. Dziecko płacze aby coś wymusić, ale też płacze z bólu czy tęsknoty itp. i wtedy trzeba je ukoić pocieszyś, przytulić. Jak się wywróci i płacze bo go boli i ma obdarte kolanka to trzeba to uszanować, a nie mówić, że chłopaki nie płaczą. Potem wyrastają na rozmemłanych syneczków, którzy nie potrafią sobie dać rady z emocjami.

Ja moją córkę zawsze w takich sytuacjach utulałam i pocieszałam. Zawsze kiedy poczuła się skrzywdzona. Poklepywałam po pupci potem jak wyrosła po pleckach , a teraz po ramieniu przytulając sie do niej. Nigdy w takich sytuacjach kryzysowych nie mówiłam bądź dzielna, nic się nie stało, nie maż się.

Zawsze ją pocieszałam. Mówiłam np. wiem ,że boli ale zaraz przejdzie popłacz jeszcze chwilkę , przytul się itd nie martw się o spodenki wypierze się i będą czyste. Masowałam kolanka czy główkę chuchałam i ciągle mówiłam ,że wiem,że boli, ale to przejdzie.

Zgadzam się z Panią w wielu kwestiach, aczkolwiek uważam, że jeśli dziecku nie stała się krzywda (nie połamało się, nie pokaleczyło mocno) a ma jedynie malusieńkiego siniaka na nóżce załóżmy po drobnym upadku, to nie powinno się nad maluchem nadmiernie rozczulać. Oczywiście okażmy dziecku współczucie ale z umiarem. Myślę, że lepiej podejść do maluszka z uśmiechem, obejrzeć siniaka i pocieszyć. Dziecko częściej w takich przypadkach płacze, by zwrócić na siebie uwagę, a nie z realnego bólu. Jeśli będziemy każdego siniaka traktować jak najgorsze złamanie, to dziecko sobie to wpoi. Nie róbmy z dzieci na siłę płaczków. Dziecko musi być odważne    Przecież tak wiele przygód czeka na nie na placu zabaw, w parku, czy nawet we własnym ogrodzie    A każda wielka przygota niesie z sobą niestety ryzyko drobnych zadrapań, czy siniaków. Nawet jeśli nie odstępujemy malca na krok.

08.07.2011 12:07

Joasiu.

Poniekąd masz rację. Nie można się roztkliwiać nad każdym guzem. Mówię o sytuacjach kiedy widzę ,że dziecko czuje się naprawdę skrzywdzone, psychicznie czy też fizycznie.

08.07.2011 20:00

Poczulam sie troszke niezrozumiana    Dziecko o ktorym mowilam PRZY MNIE nigdy nie plakalo, a nie W OGOLE NIGDY nie placze. Ojciec jest dla niego duzym autorytetem. Patrzac na to jak duzo razy mowi ze jest taki duzy jak tata, kiedy np. bierze srubokret i chce cos "naprawiac" (bo tata cos tam naprawial, a On jest taki jak On) mysle ze nie trzeba bylo chlopcu wpajac tej regolki, ale rzucic haslo (a tata jest duzy wiec pewnie nie placze). Mimo ze ma 3 latka jest strasznie pojetny (nie wiem czy kiedykolwiek spotkalam tak madrego 3 latka) i wychwytuje wiele rzeczy. Ponadto chlopiec przy "obcych" lubi sie popisywac i zgrywac twardziela, np gdy bijemy sie na zarty i mam dosc zabawy nastawia piastki i mowi "tsimaj gajde" (trzymaj garde)    jego tata sie nie bije a chlopiec jednak skads to wytrzasna, co przyznaje patrzac na takiego malego szkraba wygladalo bardzo zabawnie. Zeby nie bylo chlopiec nie zrobi nikomu krzywdy i nie chce mocno bic tylko sie wyglupiac - w sensie jak za mocno uderzy to sie przejmuje i przeprasza (zeby nie wyszlo ze jest agresywny).

 

Skoro dziecko uwaza ze jest duzym chlopakiem i nie placze, przeciez nikt nie bedzie mu mowil ze jest maly i ma plakac... To troszke bez sensu...

 

Wlasnie tez nie zgodze sie ze nalezy rozczulac sie nad dzieckiem kiedy zrobi sobie "kuku". Dzieci placza z powodu roznych rzeczy ale jesli ma plakac nie dosc ze z powodu swoich chumorkow to jeszcze przez to ze sie przewroci np. (a bardzo czesto sie wywraca) to tez nie wiem czy to wyjdzie mu na zdrowie i czy w przyszlosci bedzie bardziej odporne. Skoro dziecko sie przewroci i powie sie "nic sie nie stalo" (oczywiscie bez zadnej zlosci, czy gresji w tonie wypowiedzi) i nie placze to chyba znaczy ze jednak tak mocno nie boli (bo gdyby tak mocno bolalo i tak by sie go nie uspokoilo). Posluze sie na swoim przykladzie (dosyc drastycznym). Kiedys mialam szczura ktory mnie ugryzl (rozdarl mi reke miedzy kciukiem a palcem wskazujacym-mialam mieso na wierzku). Pamietam to bardzo dobrze... Poszlam wtedy do mamy bez placzu... kiedy zobaczylam reakcje mamy na widok mojej reki zaczelam plakac. Wniosek jest taki ze nie plakalam z bolu ale przez to ze mama zaczela panikowac i wlasciwie wymusila na mnie placz (bo sama z siebie bym nie plakala). Tak samo jest z dzieckiem ktore sie wywroci i zedrze kolano. Rodzic zacznie sie rozczulac i pokazywac ze cos powaznego sie stalo i dziecko za kazdym razem jak sie wywroci, placze. Znam osobe nad ktora matka sie tak rozczulala i mimo ze jest w moim wieku za dziecka chyba sie nie wyplakala bo do dzis placze z byle powodu.

 

Ja zawsze opieram sie na tym co sama widze i co sama stwierdzam obserwujac... Nie posiadam teoretycznej wiedzy psychologicznej - chociaz tym tez sie interesuje ale nie slyszalam o tym ze zle jest jak dziecko z bolu nie placze. Nie widzialam zeby ktos mial problemy z emocjami bo nie plakal za dziecinstwa jak sie przewrocil. Chcialabym zeby wytlumaczono mi dlaczego uwazacie ze jest zle jesli dziecko jest odporne na bol i rzadko placze, bo nie do konca rozumiem co to ma do emocji (moze czegos nie wiem).

Anita M. edytowała ten post 09.07.2011 02:53
09.07.2011 02:50

Ja zawsze,jak dziecko się wywróciło,podchodziłam,mówiłam,że pocałuję i przestanie boleć.

09.07.2011 07:53

Joanna S.

Bożena R.

Aby dziecko dobrze wychować trzeba byc konsekwentnym - do bólu, a dzieci nie lubią kiedy im sie przeciwstawia stąd płacz i wymuszenia. Wniosek - bez płaczu się dziecka nie wychowa. Co było powyżej już powiedziane. Dziecko płacze aby coś wymusić, ale też płacze z bólu czy tęsknoty itp. i wtedy trzeba je ukoić pocieszyś, przytulić. Jak się wywróci i płacze bo go boli i ma obdarte kolanka to trzeba to uszanować, a nie mówić, że chłopaki nie płaczą. Potem wyrastają na rozmemłanych syneczków, którzy nie potrafią sobie dać rady z emocjami.

Ja moją córkę zawsze w takich sytuacjach utulałam i pocieszałam. Zawsze kiedy poczuła się skrzywdzona. Poklepywałam po pupci potem jak wyrosła po pleckach , a teraz po ramieniu przytulając sie do niej. Nigdy w takich sytuacjach kryzysowych nie mówiłam bądź dzielna, nic się nie stało, nie maż się.

Zawsze ją pocieszałam. Mówiłam np. wiem ,że boli ale zaraz przejdzie popłacz jeszcze chwilkę , przytul się itd nie martw się o spodenki wypierze się i będą czyste. Masowałam kolanka czy główkę chuchałam i ciągle mówiłam ,że wiem,że boli, ale to przejdzie.

Zgadzam się z Panią w wielu kwestiach, aczkolwiek uważam, że jeśli dziecku nie stała się krzywda (nie połamało się, nie pokaleczyło mocno) a ma jedynie malusieńkiego siniaka na nóżce załóżmy po drobnym upadku, to nie powinno się nad maluchem nadmiernie rozczulać. Oczywiście okażmy dziecku współczucie ale z umiarem. Myślę, że lepiej podejść do maluszka z uśmiechem, obejrzeć siniaka i pocieszyć. Dziecko częściej w takich przypadkach płacze, by zwrócić na siebie uwagę, a nie z realnego bólu. Jeśli będziemy każdego siniaka traktować jak najgorsze złamanie, to dziecko sobie to wpoi. Nie róbmy z dzieci na siłę płaczków. Dziecko musi być odważne    Przecież tak wiele przygód czeka na nie na placu zabaw, w parku, czy nawet we własnym ogrodzie    A każda wielka przygota niesie z sobą niestety ryzyko drobnych zadrapań, czy siniaków. Nawet jeśli nie odstępujemy malca na krok.

Wlasnie to mialam na mysli   

 

A i przepraszam ze troszke sie powtarzam w moich postach...   

 

09.07.2011 19:46

Małgorzata R.

Ja zawsze,jak dziecko się wywróciło,podchodziłam,mówiłam,że pocałuję i przestanie boleć.

Jak synek się uderzy o coś też daje by pocałować ; ). Jeżeli widzę,że się przewrócił a nic mu nie jest, to nie robię z tego wielkie halo a on w tedy tylko patrzy spod oka, potem wstaje i się śmieje  . Uważam,że każde dziecko płacze czy jak coś chce, czy jak jest złe, czy jak się przewróci i boli ranka   . Nie znam jeszcze dziecka które nie płacze : D.

10.07.2011 22:28

| ten chłopiec którym się opiekowałam rzadko kiedy płakał a jak już to z ważnego ''dla niego '' powodu wtedy przykucałam przy nim przytuliłam i pytałam co się stało i jak mogę mu pomóc po chwili było juz ok . Choć miał taki okres buntu . Gdy zauważył w jaki sposób jego młodsza siostra odstawia fochy(mały nerwusek)    zaczynał się złościć tupać nogami , ja reagowałam tak "" zatykałam uszy i go naśladowałam '' po chwili on zaczynał się śmiać i mówił czego potrzebuje    to trwało bardzo krótko .Jest bardzo mądrym dzieciem i po rozmowach zrozumiał ze takim zachowaniem nic nie osiągnie .Ja byłam wychowana tak że nie można się rozczulać ....rachu ciachu i już po płaczu    i jak się nie przewróci to się nie nauczy ! nie mozna chuchać i dmuchać na malca bo pozniej rosną mazgaje bojące się wspiąć na drabinkę z obawą bo się pobrudzi uderzy itp ... takie jest moje zdanie   

11.07.2011 03:22

Moje też.Smile

11.07.2011 06:24

Anita M.

Joanna S.

Bożena R.

Aby dziecko dobrze wychować trzeba byc konsekwentnym - do bólu, a dzieci nie lubią kiedy im sie przeciwstawia stąd płacz i wymuszenia. Wniosek - bez płaczu się dziecka nie wychowa. Co było powyżej już powiedziane. Dziecko płacze aby coś wymusić, ale też płacze z bólu czy tęsknoty itp. i wtedy trzeba je ukoić pocieszyś, przytulić. Jak się wywróci i płacze bo go boli i ma obdarte kolanka to trzeba to uszanować, a nie mówić, że chłopaki nie płaczą. Potem wyrastają na rozmemłanych syneczków, którzy nie potrafią sobie dać rady z emocjami.

Ja moją córkę zawsze w takich sytuacjach utulałam i pocieszałam. Zawsze kiedy poczuła się skrzywdzona. Poklepywałam po pupci potem jak wyrosła po pleckach , a teraz po ramieniu przytulając sie do niej. Nigdy w takich sytuacjach kryzysowych nie mówiłam bądź dzielna, nic się nie stało, nie maż się.

Zawsze ją pocieszałam. Mówiłam np. wiem ,że boli ale zaraz przejdzie popłacz jeszcze chwilkę , przytul się itd nie martw się o spodenki wypierze się i będą czyste. Masowałam kolanka czy główkę chuchałam i ciągle mówiłam ,że wiem,że boli, ale to przejdzie.

Zgadzam się z Panią w wielu kwestiach, aczkolwiek uważam, że jeśli dziecku nie stała się krzywda (nie połamało się, nie pokaleczyło mocno) a ma jedynie malusieńkiego siniaka na nóżce załóżmy po drobnym upadku, to nie powinno się nad maluchem nadmiernie rozczulać. Oczywiście okażmy dziecku współczucie ale z umiarem. Myślę, że lepiej podejść do maluszka z uśmiechem, obejrzeć siniaka i pocieszyć. Dziecko częściej w takich przypadkach płacze, by zwrócić na siebie uwagę, a nie z realnego bólu. Jeśli będziemy każdego siniaka traktować jak najgorsze złamanie, to dziecko sobie to wpoi. Nie róbmy z dzieci na siłę płaczków. Dziecko musi być odważne    Przecież tak wiele przygód czeka na nie na placu zabaw, w parku, czy nawet we własnym ogrodzie    A każda wielka przygota niesie z sobą niestety ryzyko drobnych zadrapań, czy siniaków. Nawet jeśli nie odstępujemy malca na krok.

Wlasnie to mialam na mysli   

 

A i przepraszam ze troszke sie powtarzam w moich postach...   

 

Pozwolmy takiemu 2- latkowi wyplakac sie, przy okazji  tlumaczac ze cos robi żle, ze jego ta bedzie  bolalo  na przykładzie misia czy lali- duzo tłumaczyc i pomału spokojnie podawac przykłady......nie rob tego bo to jest brzydkie , nie ładne i boli twojego misia.OBEJRZEC KSIAZECZKĘ - tam gdzie sa przykłady ze to dziecko robi dobrze a to drugie żle.WTEDY MALEC - SZYBCIEJ SIE WYCISZY- i zapomni ze cos tam wymuszał. PRACOWAC  CAŁY CZAS  z takim malcem- miec pełen program na  czas pracy a jedniczesnie jest to nauka,ze nie wszystko moze chciec i robic tak jak sobie sam to wymyśla, dzieck działa spontanicznie tu i teraz,,,,,,i tak stopniowo  przechodzic do drugiego zadania czy polecenia.niania

10.05.2013 23:01

Ja dzis mialam taka sytulacje krzyki wrecz histeria 3latki-przeczekalam zeby sie wyciszyla i to pomoglo

10.05.2013 23:36
« Powrót do listy tematów