Jak przygotować się do rozmowy o pracę?

Forum » Komentarze do artykułów
Ostatnio zostałam poproszona przez rodziców moich podopiecznych o pozostanie z nimi w sobotę na 3 godziny. Była to dość nagła prośba, zapytano mnie rano a w południe miałam zająć się dziećmi. Cóż, bywa różnie, nie jestem drobiazgowa i skoro miałam czas, nie widziałam powodu aby nie pomóc. Sądziłam jednak, choć nie zostało to określone, że w dni wolne o pracę stawka z natury rzeczy powinna być wyższa. Nic z tego, zostałam dokładnie policzona co do minuty jak w zwykły dzień. Mimo wszystko zrobiło mi się przykro. Nawet nie chodzi o ten dodatkowy pieniądz ale o podejście do tematu - w końcu przybyłam na zawołanie w dzień wolny od pracy, nawet \"na etatach\" otrzymuje się w takich sytuacjach stosownie wyższą stawkę, ale nie tu. Na przyszłość po prostu odmówię. Mama zaczyna udawać, że nie wie o co chodzi, albo może, że ja nie wiem.
16.02.2011 18:43
Danuto, to jest troszke Twoja wina, po pierwsze wynagrodzenie uzgadnia sie przed podjeciem pracy /tym bardziej jesli to jakas sytuacja nadzwyczajana/ a po drugie w swoim profilu nie masz zaznaczone ze zarobki uzalezniasz od dnia tygodnia czy godzin pracy... Rodzice wiec mogli pomyslec ze skoro macie jakas tam stawke ustalona to ona obowiazuje. Sobota to tez nie takie swieto.. coraz wiecej ludzi w soboty pracuje. Uczymy sie niestety na bledach   
16.02.2011 19:31
Niania50 a rację, trzeba było przez telefon powiedzieć, że owszem zgadza się, ale ze względu na weekend stawka jest wyższa.

Właściwie to już na rozmowie o pracę powinno się to ustalić, że od pon-pt jest jakaś tam kwota, a wieczory i weekendy to wyższa.

Rodzice po prostu myśleli, że skoro nic nie mówisz, to chcesz tyle samo.
Np. w mojej drugiej pracy rodzice zaproponowali mi dużo wyższą pensję niż oczekiwałam w związku z tym ja dałam mim bonus, że raz w miesiącu mogę wieczorem/weekend posiedzieć z M. za darmo.
17.02.2011 11:26

Znam to p.Danuto. Ja miałam sytuację, że o godzinie 16,kiedy powinnam już wracać do domu, rodziców nie było.. Dopiero koło 19 zadzwonili, że będą poźno. Wrócili po 22. Nie usłyszałam za to nawet dziękuję. Dziś idę na rozmowę z nową rodzinką. Trzymajcie za mnie kciuki Nianie! Pozdrawiam cieplutko.

03.08.2011 13:44

opiekowałam się dziewczynką na pół etatu(2-3 dni w tygodniu) przez półtora roku i zawsze wszystko było w porządku, świetnie układałała się współpraca, aż do pewnego tygodnia Rodzice mieli być o 18. O godzinie 20.00 zadzwonili, że coś tam się stało i że już jadą, przyjechali przed 22. Dziewczynka była chora, bez leków siedziałam z nią wtedy od rana, byłam wtedy wykończona. Nie usłyszałam nawet przepraszam. Dwa dni później mała była u mnie, mama miała być po nią o 14.30. Byłam umówiona na 16.30 więc jak minęła 16 to zadzwoniłam spytać czy coś się stało, że jej jeszcze nie ma to powiedziała, że już jedzie, była przed 17. I znów ani przepraszam nie usłyszałam   . Za to mama małej na mnie naskoczyła za sytuację, która miała miejsce tydzień wcześniej.(zadzwoniłam w poniedziałek, że nie dam rady przyjść w środę, bo wypadła mi ważna rodzinna sprawa, Zdarzyła mi się raz taka sytuacja przez półtora roku, że akurat nie naprawdę coś ważnego mi wypadło. Wiedziałam, że jest babcia małej, więc miała ona z kim zostać). Za tą sytuację mama zrobiła mi można powiedzieć, że awanturę. Było mi przykro szczególnie, że jakoś kilka tygodni wcześniej było kilka takich sytuacji, że mama dziewczynki dzwoniła do mnie o 22.00 z zapytaniem czy mogę przyjść na następny dzień na 5.30 mimo, że nie był to dzień w, którym zajmowałam się małą. Zawsze szłam im na rękę i się zgadzałam. Czasami wieczorem w sobotę jak chcieli wyjść, czy w niedzielę do kina to liczyłam im taką stawkę jak w tygodniu.

Najbardziej zabolało mnie to, że nie usłyszałam przepraszam za te spóźnienia, ale pomyślałam, ze rodzice może mieli jakieś trudne sprawy i o tym nie myśleli i przy wypłacie coś tam dadzą więcej w ramach podziękowania, ale niestety myliłam się. Za te dni kiedy rodzice się spóźnili dostałam normalną stawkę tzn. dostałam pieniądze za każdą przepracowaną godzinę, ale te nadliczbowe godziny zostały mi policzone normalnie  , mimo, iż zawsze nawet za 15 minut ich spóźnienia dostawałam premię.

Jak tylko zauważyłam że między mną, a rodzicami zaczęło się psuć zrezygnowałam z pracy u nich, nie chciałąm tego ciągnąć, bo obawiam się, ze byłby jeszcze gorzej, a ja nie pozwolę sobie na takie traktowanie. Poza tym po jakomś czasie dowiedziałąm się, że dziewczynka chodzi do klubu malucha i że została tam zapisana jakiś czas wcześniej niż zaczęły się te dziwne spóżniania i pretensję. POdejrzewam, ze rodzice chcieli, żeby zrezygnowała sama niż mi powiedzieć, że posyłąją małą do klubu malucha, bo obiecywali pracę, aż dziewczyka pójdzie do przedszkola.Nawet jak się wszystko ustali na pierwszej rozmowie to i tak potem może być różnie...

niania :):) edytowała ten post 03.08.2011 22:53
03.08.2011 22:46

ale się rozpisałam  , ale jakoś mi ulżyło, bo mimo, że minęło już pół roku to i tak czuję się nie raz winna, że zostawiłam małą i odeszłam

03.08.2011 22:55

Ania Z.

Znam to p.Danuto. Ja miałam sytuację, że o godzinie 16,kiedy powinnam już wracać do domu, rodziców nie było.. Dopiero koło 19 zadzwonili, że będą poźno. Wrócili po 22. Nie usłyszałam za to nawet dziękuję. Dziś idę na rozmowę z nową rodzinką. Trzymajcie za mnie kciuki Nianie! Pozdrawiam cieplutko.

No i jak przebiegla rozmowa? "Kciuki" pomogly?

04.08.2011 16:05

Chciałam się podzielić takim doswiadczeniem. Otóz rodzinka u której pracowałam wyprowadziła się do innego miasta i rekomendowała mnie do swoich znajomych którzy potrzebowali nianie do 9-miesięcznego dziecka. Wiedzieli ze pracuję długo jako niania i mam doswiadczenie z dzecmi od 6-miesięcy do wieku szkolnego. Wszystko zostało dokładnie omówione, i jakie było moje zdziwienie jak przyszłam w pierwszy dzień do pracy a mama nie pamiętała(tak twierdziła) w jakich godzinacj mam pracować, zmieniła ten czas,warunki płacy a na drugi dzień zapytała czy moze mji zaufać i zostawic dziecko samo ze mną. Szukam usilnie nowej pracy bo zachwiało się moje poczucie bezpieczeństwa. T

04.09.2011 15:58

Teresa Cz

Chciałam się podzielić takim doswiadczeniem. Otóz rodzinka u której pracowałam wyprowadziła się do innego miasta i rekomendowała mnie do swoich znajomych którzy potrzebowali nianie do 9-miesięcznego dziecka. Wiedzieli ze pracuję długo jako niania i mam doswiadczenie z dzecmi od 6-miesięcy do wieku szkolnego. Wszystko zostało dokładnie omówione, i jakie było moje zdziwienie jak przyszłam w pierwszy dzień do pracy a mama nie pamiętała(tak twierdziła) w jakich godzinacj mam pracować, zmieniła ten czas,warunki płacy a na drugi dzień zapytała czy moze mji zaufać i zostawic dziecko samo ze mną. Szukam usilnie nowej pracy bo zachwiało się moje poczucie bezpieczeństwa. T

Tak, naprawdę, dobrze robisz Tereso, nie ma co czekać, może być tylko gorzej.

Oby następna Rodzinka była normalna   , na taką łatwo trafić bo jest ich (tych porządnych) więcej    Wiem to z własnego doświadczenia   

Powodzenia!      

04.09.2011 17:25
« Powrót do listy tematów