Zwierzęcy terapeuci, czyli kilka słów o zooterapii.

Oceń artykuł: +-
Drukuj
Zwierzęcy terapeuci, czyli kilka słów o zooterapii.

Od dawien dawna człowiek wykorzystywał zwierzęta do rożnych celów, jednak dopiero ostatnie kilkadziesiąt lat pokazało, że kontakt ludzi z „braćmi mniejszymi" wywiera dobroczynny wpływ na naszą sferę fizyczną i psychiczną. Sama obecność i towarzystwo zwierząt zmniejsza poczucie samotności, wyobcowania, stabilizuje emocjonalnie. Trudno się więc dziwić, że błyskawicznie zaczęły powstawać różne rodzaje animaloterapii (z wykorzystaniem różnych gatunków zwierząt) zalecane nie tylko „do ukojenia duszy", lecz polecane jako niezbędny element terapii osób niepełnosprawnych (psychicznie lub ruchowo). Doskonałym odbiorcą okazały się dzieci, których naturalnym, wręcz instynktownym działaniem jest dążenie do bliskiego kontaktu ze zwierzętami.

Jako pierwsza w Polsce pojawiła się hipoterapia - czyli terapia z udziałem koni. Koń terapeutyczny jako „współterapeuta" potrafi przywrócić zdrowie, usprawnić ruchowo, przywrócić zachwianą równowagę psychiczną po przebytym wypadku. Hipoterapia wykorzystywana jest również do korygowania wad postawy u dzieci (szczególnie w wieku szkolnym). Trzeba jednak pamiętać, że ta forma terapii musi być prowadzona przez specjalistę na wyraźne wskazanie lekarza. Idąc z dzieckiem na zajęcia hipoterapii warto kierować się do wyspecjalizowanych ośrodków, które oferują zajęcia prowadzone przez wykwalifikowaną kadrę instruktorską. Podobne zasady doboru właściwego ośrodka terapeutycznego dla dziecka (lub dorosłej osoby niepełnosprawnej) dotyczą sytuacji gdy decydujemy się na dogoterapię/ kynoterapię (terapię z udziałem psa). Do tego rodzaju terapii przeznaczane są zwykle osobniki ras takich jak labradory, retrievery, nowofundlandy, bernardyny.

O czym tutaj należy pamiętać? Że nie każdy pies jest i może być dogoterapeutą. Dlatego też rehabilitację należy zaczynać wykorzystując pomoc fundacji i stowarzyszeń zajmującej się tego rodzaju działalnością a nie np. poprzez nabycie szczeniaka dla dziecka. Pies nie jest lekiem na receptę, tylko niezależnym organizmem ze swoim zestawem potrzeb, schematem zachowań oraz co najważniejsze w momencie kupna staje się członkiem rodziny wymagającym opieki i troski przez co najmniej kilkanaście lat jego życia. W żadnym razie nie powinien być kupowany jako „żywy sprzęt terapeutyczny" a niestety czasem tak właśnie się zdarza. Sam proces rehabilitacji musi być poprzedzony diagnozą lekarską , na której to podstawie terapeuta opracowuje indywidualny program pracy z dzieckiem i włącza w ten proces psa (odpowiednio w tym celu wyszkolonego). Podstawową zasadą w trakcie trwania terapii jest umiejętne połączenie jak największych korzyści jakie może odnieść dziecko z jak najmniejszym obciążaniem organizmu zwierzęcia (także pod kątem odczuwanego dyskomfortu lub/i stresu).

Stosunkowo najmłodszą w naszym kraju jest felinoterapia (terapia z udziałem kota), choć na świecie dawno uznaną i szeroko stosowaną (min. w krajach skandynawskich). Tutaj wskazania terapeutyczne dotyczą głównie osób (dzieci) autystycznych ( w tym chorych z Zespolem Aspergera), nadpobudliwych, posiadających blokady emocjonalne, cierpiących na zaburzenia lękowe, osób wycofanych. Co daje taki rodzaj terapii? Uczy okazywać uczucia i emocje, ułatwia kontakt z otoczeniem i ludźmi. Kot terapeuta stanowi swoisty pomost w kontakcie chorej osoby z drugim człowiekiem. Felinoterapia jest doskonałą alternatywą dla tych pacjentów, dla których emocjonalność i sposób bycia psów jest zbyt bezpośredni. Kot przez swój charakter wspaniale motywuje pacjenta do cierpliwości i samokontroli. Uczy wzajemnego zaufania, z zachowaniem odrębności i poszanowania drugiej istoty.

W latach 70. XX wieku Uniwersytet w Miami (USA) rozpoczął badania nad wykorzystaniem delfinów w leczeniu chorób neurologicznych (szczególnie autyzmu). Tak narodziła się delfinoterapia, dzięki której tysiące osób na całym świecie mogło korzystać z dobroczynnego i leczniczego kontaktu z tymi zwierzętami. Podstawą tego rodzaju terapii jest tzw. „model sonaforetyczny" - to właśnie delfin jest naturalnym ultradźwiekowym sonarem. Dźwięki wydawane przez delfiny przechodząc przez tkanki i struktury ciała skupiają się na źle funkcjonujących rejonach tkankowych przywracając je do normalnej aktywności. Aktywizują połączenia nerwowe centralnego i obwodowego układu nerwowego uwalniając tym samym od napięć psychicznych i blokad przywracając naturalną harmonię układu. Właśnie dzięki temu pacjenci cierpiący na autyzm, zespól Downa, zaburzenia mowy, słuchu, depresje, czy zespoły stresu pourazowego mogą wracać do zdrowia. Ośrodki świadczące tego rodzaju terapię znajdują się min. w USA, Turcji, Krymie. Nie wykluczone, że za jakiś czas doczekamy się również w Polsce analogicznego centrum, którego planowanie już się rozpoczęło.

Jak widać form i potencjalnych dróg rozwoju zooterapii jest wiele. Niezależnie jednak od tego czy zdecydujemy się na leczniczy wpływ kota, psa, konia, czy przedstawiciela innego gatunku pamiętajmy, że nie są to stricte „narzędzia terapeutyczne", tylko żywe organizmy, których dobro i poszanowanie praw powinno być dla nas co najmniej równie ważne co nasze. Tylko wtedy będziemy mogli czerpać rzeczywiste korzyści ze wspólnego międzygatunkowego przebywania, bowiem prawdziwe dobro rodzi się tam gdzie jest wzajemny szacunek.

Autor Klaudia Grzelak
mgr zoologii, specj. etolog / zoopsycholog

www.psipsycholog24.pl

Oceń artykuł: +-
Drukuj