|
Au pair to jak los na loterii trafisz albo nie trafisz, opowiem wam moją historię. Około 6 miesiący temu zalogowałam się na stronie Au pair world. Zarejestrowałam się i czekałam aż jakaś niemiecka rodzina do mnie się odezwie, po około 3-5 dniach napisała do mnie rodzina z Kolonii, która poszukiwała na 3 miesiące opieki do 2 letniej córki. 350 euro za miesiąc+ oni płacą za podróż + pomoc dla tej pani w porządkach domowych.Zapewniali mnie, że jeśli będę chciała wrócić szybciej bo coś mi nie będzie się podobać to kupią bilet i będę mogła nawet po miesiącu wrócić. Trochę się bałam jechać w ciemno do tej rodziny, moja mama także i nie była co do tego przekonana. Ale że ja jestem uparta jak osioł to postawiłam na swoim i już po kilku dniach znalazłam się w busie który jechał do Kolonii. Podroż była męcząca bo aż 20 godzinna. Na miejscu przywitała mnie "miła" pani z córką którą miałam się opiekować. Pierwsze dni były bardzo na plus, oznajmienie ze wszystkim... Śniadania, obiady i kolacje jadłam z nimi, lodówka była także dla mnie dostępna 24 h na dobę. Mówili żebym się nie krępowała i jadła ile chciała. Mało jadłam ale oczywiście im to nie pasowało to powiedzieli że jeszcze zemdleje, żebym jadła więcej. Zaczęłam jeść więcej to wtedy powolnym tempem jej mąż zaczął mi dogryzać, w jego mniemaniu żartobliwie " my zbankrutujemy jak będziesz tyle jadła" itp. Dobra pomyślałam, nie będę już łakoma. W tym domu panowała zasada że nie mam prawa dawać słodyczy dla małej przed śniadaniem , obiadem. Oczywiście tych zasad przestrzegałam ale i to źle się dla mnie skończyło. Po obiedzie dałam dla małej batonika z suszonymi owocami i dostałam taki opiernicz że ho ho. Mówiliśmy ci żebyś nie dawała jej słodyczy wogóle !!! chyba zadzwonie do twojej mamy, jeszcze jedna taka akcja i pakujesz manatki i odrazu na drugi dzień wracasz! Wytłumaczyłam się że nie było zakazu całkowitego dawania słodyczy ale nic nie powiedziałam o tym że traktują mnie jak małe dziecko, wolałam przemilczeć bo wkońcu byłam zdana na nich, w Kolonii nikogo znajomego nie miałam a jakbym z nimi się ciągle spierała to bym nie wróciła nawet do domu... Kilka godzin po tym sporze ojciec małej mnie przeprosił. Wewnętrznie nie przyjęłam tych przeprosin, z natury jestem pamiętliwa. Słyszałam wieczorami za zamkniętymi drzwiami jak mnie obgadują, szczególnie ich ośmioletni syn którym naszczęście nie musiałam już się opiekować. Nie byli wobec mnie fair, zamiast lekkich pomocy domowych musiałam co drugi dzień prasować kosz ubrań, co 2-3 dzień odkurzać i co sobotę sprzątnąć cały dom co zajmowało około 3-5 h. Opiekę nad małą miałam sprawować do godziny 15 nastej aż wrócą z pracy, a czasem to wykorzystywali to i wracali o 20 stej. Ale co ja mogłam zrobić? Pojechałam za marne grosze i na dodatek czułam się wykorzystywana. Wszyscy mnie uprzedzali że polacy za granicą (byłam u polskiej rodziny) są dużo gorsi niż niemcy (oczywiście nie wszyscy). Najgorszym koszmarem było sprzątanie pokoju tego ośmiolatka, jakieś 300 samochodów na półce musiałam zdejmować i po kolei czyścić a potem uporządkować tak jak oni chcieli. Mały pyskował do nich a oni sobie nic z tego nie robili, do mnie też nie za ciekawie się odnosiła do tej malej to już nie wspomne... za to że weszła do jego pokoju i dotknęła samochodziku to już darł się i nawet czasem tą małą uderzył, oczywiście wszystko mówilam rodzicom , to tylko pouczyli go i nadal było tak samo. Zmyślał dla rodziców na mój temat wiele rzeczy-dla zemsty, że powiedziałam jak odnosi się do małej i ją szturcha. Dzwoniąc do polski i rozmawiając z mamą oczywiście jej się zwierzałam... jednak oni wszystko na dole słyszeli bo mieli ... drugi telefon, podsłuchiwali mnie non stop i czytali także moje smsy. Usłyszeli to czego nie powinni usłyszeć.Siadałam powoli psychicznie i po miesiącu postanowiłam powiedzieć że wracam ( bo miałam taką możliwość i to obiecali). Powiedziałam że już nie daje rady i chcę wrócić, ale żeby nie było że jestem zła to dałam im 2 tygodnie na znalezienie zastępczej niani. Rzucili się do mnie, jej mąż szczególnie (zresztą do niej też niezaciekawie się odnosił) i powiedzieli że nie wiedzą czy wogóle mnie puszczą do domu... wtedy wpadłam w panikę, zaczęłam płakać i ta babka też, zaczęli mówić żebym zrobiła to dla nich. Istna żenada jak dla mnie, nie dość że nie zachowują się wobec mnie fair, są dla mnie zupełnie obcymi ludźmi to proszą o takie poświęcenia. O nie, pomyślałam, zadzwoniłam do polski i łatwiłam sobie transport i chciałam uciekać bo myślałam że naprawdę mnie nie puszczą. Spanikowałam, z natury strasznie panikuje, ale co wy dziewczyny byście zrobiły same z dala od domu, zero znajomych, zero wsparcia i bez kasy ? Oczywiście rodzina zapewniłaby mi transport ale naszczęście nie byl potrzebny bo jakoś udało mi się namówić ich na powrót, z wielką łaską. Wiele obietnic nie było dotrzymanych, KASY za bilet mi nie zwrócili, odliczyli mi kasę za bilet powrotny, wykorzystywali z obowiązkami domowymi, miałam od 15nastej mieć wolne a nie było to codziennie i na dodatek traktowali mnie jak dziecko bo jak już się ściemniało miałam wracać do domu. Od razu wiedziałam że coś mi tu "śmierdzi" i domyślałam się że nie wypłacą mi kasy za 1 miesiąc i 22 dni które u nich byłam, dlatego brałam od nich kasę co tydzień niby na drobne wydatki . Z zapłatą zwlekali aż do dnia mojego odjazdu, tłumacząc się że nie mają czasu na pojechanie do banku - ściema. Ale dobra, mniejsza o to , cieszyłam się że wracam do domu i ten koszmar się skończy. Na dworcu jej mąż dał mi kopertę, otworzyłam ją w busie gdy już wyjeżdżaliśmy a wśrodku zamiast 200 euro - 20 euro i list z cytatami moich smsów.Wtedy se pomyślałam do jak bardzo niepoważnych ludzi trafiłam, zdałam sobie sprawę że mnie oszukali, podsłuchiwali non stop i okradli z ciężko zarobionych pieniędzy !!! Wszystko było sztuczne na pokaz z ich strony, ta babka zachwalała że lubi czystość i nie znosi oklejonych szafek, odcisków palców na szafkach czy też włosow na desce. Ja też tego nie znosiłam ale o to dbałam a oni nie i właśnie dlatego byli dla mnie nie dbającymi o czystość fałszywcami.Na dodatek zastraszali mnie że jak odejdę to postarają się abym w polsce straciła środki dochodów po moim zmarłym tacie. Wiedziałam że nic nie mogą zrobić i nie jestem tępa żeby dać się takim czymś zastraszyć. Powinnam już przed wyjazdem zrezygnować po tym jak dzwonił do mojej mamy i powiedział że jak się rozmyśle to poda mnie do sądu. Uznałam to za żart, ale niestety ten facet nie umiał żartować. Wróciłam do domu z 20 toma euro, ale nie załamana tylko szczęśliwa bo wiele się nauczyłam przez ten wyjazd. Współczuje jedynie dla dziewczynki którą się opiekowałam że ma takich rodziców, mała była naprawdę urocza i pojętna jak na jej wiek.I wam dziewczyny mówię: NIE JEDŹCIE NIGDY JAKO AU PAIR za takie grosze ! i nie wierzcie przede wszystkim w obietnice rodzin do których jedziecie. Może ktoś trafił do jakiejś rodziny która była wporządku ? Przeżyłyście coś podobnego ? Piszcie |
|
| 19.02.2011 17:36 |
| Aniu , nie chcę Ci prawić morałów, dlatego że (prawdopodobnie) sama zdajesz sobie sprawę , iż Twój wyjazd był zbyt pochopny , mogłaś się do niego lepiej przygotować (chociażby zabierając pieniądze na bilet powrotny) i uniknęłabyś wielu nerw i niepewności . Natomiast nie możemy brać wszystkich rodzin pod jeden sznurek . Z wyjazdem aur pair jest tak samo jak z pracą w Polsce (pomijając większe ryzyko jeżeli chodzi o powrót) - albo trafisz na rodzinę, która jest w porządku , albo trafisz na rodzinę która przykładowo z uczciwością ma niewiele wspólnego . Nawet jeśli dziewczyny opowiedzą Ci tu Twoje historie związane z wyjazdami jako aur pair, to sama zauważysz, że zdania są podzielone - jednym było tam dobrze, drugim nie ciekawie . | |
| 20.02.2011 11:21 |
>Nawet jeśli dziewczyny
sorki za błąd |
|
| 20.02.2011 11:28 |
Szczerze współczuję i jestem przerażona tą opowiescią, tego typu"ludzie" nie powinni chodzić po świecie. Lepiej uprzedz innych, o tej" rodzinie"????,żeby ktoś inny tam nie trafił przez przypadek. |
|
| 20.02.2011 16:01 |
|
już uprzedzałam przyszłe au pairki, rodzina z Kolonii w Niemczech a dokładniej dzielnica Porz Eil. Na dodatek ciągle byłam porównywana do poprzedniej niani czego nie lubię, poprzednia niania nie wróciła z urlopu bo rzekomo miała wypadek samochodowy w co nie wierzę. |
|
| 20.02.2011 16:29 |
|
|
Na kogo sie trafi to loteria, są ludzie i ludziska. Ja trafilam super, wyjechalam prawie 6lat temu na pol roku i sie tak zasiedzialam, ze do dzis jestem z tym samym chlopcem |
| 26.05.2011 22:27 |
|
Ja podziwiam odwagę dziewczyn, które wyjechały do pracy za granicę. Może jestem domatorką, albo dzieci trzymają mnie na miejscu, w każdym razie nie dałabym rady wyjechać sama i wytrzymać parę miesięcy z daleka od rodziny. |
|
| 27.05.2011 21:59 |
|
|
caly czas życzę ci powodzenia Bożenko, tylko pamiętaj, bądź bardziej rozważna, a mniej romantyczna
|
| 24.08.2011 21:16 |


chyba im sie to targowanie baaaardzo podobało i teraz zacierają ręce, a to wszystko dla biletu na metro, aż taka ugodowa jesteś, że tak popłynęłaś ?
